Poszukiwanie zaginionych dzwonów w Januszewicach - zapraszam

Poszukiwanie zaginionych i ukrytych skarbów.
Awatar użytkownika
kruku
Administrator
Administrator
Posty: 2253
Rejestracja: śr lut 12, 2003 1:00
Kontakt:

Poszukiwanie zaginionych dzwonów w Januszewicach - zapraszam

Post autor: kruku » śr wrz 23, 2009 19:17

W dniach 2-4 pazdziernik odbeda sie badania i jak Bog da wydobycie zaginionych dzwonów.

Oczywiscie zapraszam wszystkich zainteresowanych tematem do przyjazdu i uczestnictwa w akcji.

Ponizej podaje kilka szczegolow:
Stale rozwijające się Kluczewsko przechodziło z rąk do rąk majętnych rodów.
- w 1561 roku znajdowało się w posiadaniu Jana Chocimskiego - sędziego opoczyńskiego i komornika granicznego sandomierskiego powiatu chęcińskiego.
- w drugiej połowie XVII wieku właścicielem wsi stał się Zygmunt Tarła ze Szczekarzewic - starosta pilzneński, a po jego śmieci
majątek (wieś Kluczewsko wraz ze wsiami Pilczyca i Brzeście) odziedziczył jego syn - Jan Tarła.
- w XVIII wieku należało do ostatniego, tytularnego księcia siewierskiego na biskupstwie krakowskim (mimo utraty przez biskupów krakowskich Siewierza) - Feliksa Pawła Turskiego (ur. 14 stycznia 1729 w Czarnocinie, zm. 31 marca 1800 w Krakowie)
- księcia biskupa krakowskiego.
Majątek ten przekazuje swemu krewnemu Xaweremu Turskiemu.
Książe biskup Turski upodobał sobie Kluczewsko do odpoczynku. Pomimo, iż był to jego majątek to zapowiadał się z wizytą i pisał w listach o gorącej gościnie rodziny Xawerego.
Dworek odwiedzał latem, aby nabrać sił do prac dla kraju.
Pomimo szybkiego rozwoju Kluczewska pobliskie Januszewice, w których był najbliższy kościół, nie mogły być z niego dumne, popadał w ruinę. Kościół w Januszewicach ma swą historię od 1314r. gdy postawił go miejscowy dziedzic – Jan Pakosz. Nie doczekał się długiego życia, bo już w 1695r. Kazimierz Sadowski z Drogomira, dziedzic Komornik i Rzewuszyc ufundował budowę nowego kościoła.
Ale i to nie była budowla na wieki.
W roku 1779 z protokołu z wizytacji kościoła dowiadujemy się, że był on kwadratowy, drewniany, formy kwadratowej a:
“…ze strony południowej przy mniejszym chórze jest kaplica murowana z kamienia dawniejsza, w której tak
w ścianach, jak i w sklepieniu znajdują się rozpadliny duże, z dachem bardzo złym, że ledwie nie bez dachu...".
Zakrystia dobudowana była od strony północnej, a do nawy, od zachodu, przylegała dzwonnica z trzema dzwonami.

Xawery Turski – dziedzic kluczewski po rozmowie ze swym wujem, biskupem krakowskim
postanawia przy budowanym majątku postawić kościół.
W 1796 roku dla realizacji tego zamiaru przybyli do Kluczewska, wyznaczeni przez Ignacego Krasickiego, nominata arcybiskupa gnieźnieńskiego, następujący księża:
“Ks. Stanisław ze Skarbkowej Woli Dunin Wolski, kanonik i oficjał piotrkowski... Stanisław Kolumna Walewski, kanonik liwski... Szymon z Tymowy Tymowski na Rząśni, Franciszek Jankowski na Kobielu, proboszczowie"- cytuję za księdzem Wiśniewskim.
Franciszek Salezy Wolski był ostatnim proboszczem Januszewic, a zarazem “budowniczym” kościoła dla nowej parafii w Kluczewsku.
Rozpoczęcie budowy nowego kościoła przypada na 1797 rok, ale ze względu na kłopoty rodzinne (finansowe) a potem i śmierć wuja Feliksa budowa przeciągała się strasznie.
Ciężko idą wykończenia kościoła a tu czas nagli. Jedyna córka dorasta i pewnie lada moment ożenek nadejdzie. Po 15 latach budowy postanowiono oszczędzić na wyposażeniu .
Mają przyzwolenie na przejęcie wyposażenia z Januszewskiego kościoła.
Przychodzi więc pamiętny rok kampanii Napoleona na Rosję - 1812.
Wszystkie prace nabierają tempa. Nastał czas przeprowadzki. Do dzisiaj ludzie wspominają te chwile.

Na pierwszy rzut idą piękne dzwony. Każdy z imienia nazwany z ogromną dbałością na wóz układane i dość solidnie mocowany.
Czeka ich przeprawa przez rzeką, która lubi kilka razy w roku zmienić swe koryto. Bród wskazują chłopi z Januszewic.
Wszystko idzie gładko do momentu przeprawy. Nagle wóz pod swym ciężarem niczym jak w biblii o apokalipsie, co ksiądz na ołtarzu krzyczał, wraz z końmi otchłań rzeki wsysać je zaczęła. Młody woźnica, ten od nowego pana jedynie nie klęczał i modlił się w rozpaczy. Wskoczył z nożem do wody i odciął konie od wozu, który po zdrowaśce zniknął całkowicie pod wodą.
Z nim zniknęły dzwony.
Postanowiono odpuścić temat na kilka dni, nim rzeka zmniejszy swój nurt.
Niestety dzwonów już nie znaleźli.
Po kilku dniach przyjechano ponownie pod stary kościół by drobiazgi przewozić.
Wrzucono duży krzyż pielgrzymi z figurką Jezuska. Lament przy tym był okropny.
Stare baby łkały, że to już koniec świata jak tak ich kościół parcelują i że już nikt ich w opiece mieć nie będzie.
Tym razem okrężną drogą do nowego kościoła zwieźli. Ustawili na nowym miejscu i odetchnęli z ulgą.
Nazajutrz raban się we wsi podniósł, że ktoś całe przywiezione sprzęty wraz z krzyżem ukradł. Przeszukali okolicę i okazało się, że wszystko s powrotem w starym kościele stoi.
Znowu zwieźli wszystko na nowe miejsce, solidnie montując.
Tym razem stawiając wartę, aby złodzieja złapać.
I cud się stał. Rano, znowu wszystko na starym miejscu stało.
Tym razem, po przywiezieniu kolejny raz do nowej siedziby sam Pan na warcie stanął.
Cud kolejny. Rano znowu na starym miejscu stało.
Pan odpuścił i nowe sprzęta i dzwony zakupił.
Stary kościół przetrwał do dzisiaj, ze starym krzyżem, ale już dzwony same do niego nie wróciły.
Po 150 latach od tych wydarzeń, reaktywowano parafię w Januszewicach. Ksiądz Marian Janiczko, któremu przydzielono opiekę nad kościołem zaczął się interesować tą opowieścią.
Zaczął wertować spisy i rejestry i w Gnieźnie, w rejestrach dóbr zaginionych, należących do kościoła znalazł zapisek o utraconych dzwonach z krótkim opisem zguby.
Sam kupił wykrywacz metali (były to lata 70) i po okolicy szukał śladów.

Na koniec swej służby, już po 2004r. zebrał ludzi ze wsi ze sprzętem i w miejscu gdzie wskazywali z pokolenia na pokolenie ludzie, w starym zakolu starorzecza zjechali wszyscy.
Wozy strażackie zaczęły wypompowywać wodę a wykrywacz metali z każdym metrem zaczynał wariować .
Sięgnęły do dna koparki i zaczęły wybierać piasek.
Niestety niezabezpieczone brzegi zapadały się i dziura 8 metrowa szybciutko wypełniała się wodą i piaskiem.
Odpuszczono sobie. Stary ksiądz wyjechał do domu spokojnej starości do Kielc a społeczeństwo, wraz z wójtem szuka sposobu namierzenia dzwonów do dzisiaj.
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... gn=4815182


Tak wiec w imieniu Portalu Poszukiwania.pl oraz Polskiego Towarzystwa Badan Historycznych w Bedzinie zapraszam do przyjazdu w sobote i uczestniczenia w jedynej takiej akcji w Polsce.

Lokalizacja miejsca akcji - kliknij tutaj



Pozdrawiam
kruku
---------------------
Portal Poszukiwania.pl
http://www.poszukiwania.pl

Kochamy Polskie Zabytki
http://www.skarby.pl

Awatar użytkownika
resty
Mistrz Łopaty
Mistrz Łopaty
Posty: 139
Rejestracja: sob lut 04, 2006 1:00
Lokalizacja: ŁÓDŹ
Kontakt:

Post autor: resty » pt wrz 25, 2009 13:04

KRUKU!!
A trochę więcej szczegółów ?
Noclegi itp????
Czy kontakt z tobą bezpośrednio czy z kimś innym?

Weteryna
Indiana Jones
Indiana Jones
Posty: 726
Rejestracja: sob wrz 08, 2007 0:00
Lokalizacja: במיטה עם בח
Kontakt:

Post autor: Weteryna » pt wrz 25, 2009 19:22

Z przykrością pozwolę sobie zacytować Stangreta - Organizatora poszukiwań.
Niestety z przykrością informuję, że lista osób biorących bezpośredni udział w poszukiwaniach i ewentualnym wydobyciu została zamknięta. Zapraszamy jednak Wszystkich jako widzów wspierających całe to przedsięwzięcie. Będziemy na bieżąco informować o postępach a po wszystkim zdamy obszerna relację.
Kilka dni przed sama akcja poinformujemy o szczegółach i kulisach oraz przedstawimy osoby dzięki którym wszystko to było możliwe.
Trzymajcie kciuki za powodzenie poszukiwań i wydobycie bezcennych dla lokalnej społeczności dzwonów a być może czegoś więcej 8-) :-D
Pozdrawiam - Weteryna -
WWW.BELDONEK.PL

Fenicjanie wynaleźli pieniądze.
Raz - nie sztuka.
My musimy stale je wynajdywać.

Weteryna
Indiana Jones
Indiana Jones
Posty: 726
Rejestracja: sob wrz 08, 2007 0:00
Lokalizacja: במיטה עם בח
Kontakt:

Post autor: Weteryna » pt wrz 25, 2009 23:31

A na dowód, ż tematem już cały powiat żyje treść z Echa Dnia
Szukają zaginionych dzwonów

Rafał BANASZEK, banaszek@echodnia.eu

Szykuje się wielka akcja, która może doprowadzić do odkrycia jednej z największych zagadek w historii powiatu włoszczowskiego

Proboszcz januszewickiej parafii, ksiądz Piotr Zagała mówi, że miejsce na zaginione dzwony cały czas czeka na kościelnej dzwonnicy.


Za tydzień rozpoczyna się zakrojona na wielką skalę akcja poszukiwawcza zaginionych blisko 200 lat temu w wodach rzeki Czarnej XVI-wiecznych dzwonów kościelnych z parafii w Januszewicach.

SZUMNE PRZEDSIĘWZIĘCIE

W dniach 2-4 października do Januszewic przyjeżdżają eksploratorzy z najnowocześniejszym sprzętem do penetracji wnętrza ziemi wartym milion złotych. Dzięki zastosowaniu specjalistycznych urządzeń - georadary, magnetometry, sprzęt do badań pod wodą - poszukiwacze odpowiedzą na odwieczne pytanie, co naprawdę kryje się pod wodą w starorzeczu rzeki Czarnej, które wskazują mieszkańcy gminy Kluczewsko, jako miejsce utopienia dzwonów. Potwierdził to nawet na podstawie zdjęcia jasnowidz z Poznania twierdząc, że widzi w tym miejscu nie 3, lecz 4 dzwony skierowane w kierunku Kluczewska.

Ekspedycją będzie dowodził Piotr Majczak z Polskiego Towarzystwa Badań Historycznych w Będzinie oraz Rafał Osiecki z Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej w Londynie. Przygotowywania do tego wydarzenia trwały rok. Szczegóły akcji uzgodniono w zeszły czwartek podczas wizji lokalnej z udziałem samego marszałka województwa Adama Jarubasa i starosty włoszczowskiego Ryszarda Maciejczyka. Przeprowadzenie badań będzie kosztować około 3 tysiące złotych - koszty zobowiązał się częściowo pokryć marszałek oraz sponsorzy. Nocleg i wyżywienie dla ekipy ma załatwić starosta, miejsce na swojej plebani i niezbędną pomoc oferuje również proboszcz Januszewic.
reklama

- Na miejsce sprowadzimy dodatkowo dwóch płetwonurków i jasnowidza. Zaprosiliśmy Telewizję Polską, National Geographic i Discovery. Wykorzystamy wszystkie siły i środki, żeby o akcji było jak najgłośniej. Załatwimy 100 pamiątkowych koszulek dla ekipy, które sfinansuje europoseł Czesław Siekierski. Chcemy też, żeby w tym wydarzeniu uczestniczyli mieszkańcy Januszewic, dla których zorganizujemy piknik integracyjny. Jeśli namierzymy dzwony, wówczas marszałek postara się o odblokowanie pieniędzy publicznych, bo na tym etapie nie możemy wydać ani złotówki z pieniędzy podatników - opowiada Adam Ochwanowski, doradca marszałka do spraw kultury i dziedzictwa i dodaje, że nawet jeśli to będzie fałszywy alarm, to i tak warto w to wchodzić, żeby poznać prawdę. - Nawet jeśli tam nie będzie dzwonów, zawsze coś znajdziemy w okolicy przy pomocy wykrywaczy metali. Proboszcz Januszewic chce zorganizować na parafii wystawę znalezionych przez nas rzeczy - twierdzi Piotr Majczak z Będzina.

ZACZĘŁO SIĘ OD KSIĘDZA Z WYKRYWACZEM

Podczas zeszłorocznego XXV Międzynarodowego Zlotu Miłośników Eksploracji, który odbył się w Chrobrzu, Krzysztof Staszczyk z Jakubowic, który szuka dzwonów od kilku lat, opowiedział zapoznanym na zlocie eksploratorom niesamowitą historię. - Przekaz ten nabrał bardziej realnego wymiaru, kiedy okazało się, że poprzedni proboszcz parafii Januszewice, zapalony historyk i poszukiwacz ksiądz Marian Janiczko dotarł w Archiwum Gnieźnieńskim do wzmianki w Rejestrze Zaginionych Dóbr Kościelnych pod rokiem 1812, mówiącej o utraconych w tamtej okolicy dobrach kościelnych w postaci dzwonów - mówi Piotr Majczak.

Ksiądz Janiczko, który był proboszczem Januszewic przez 40 lat, przez wiele lat starał się ustalić miejsce zatopienia dzwonów. W latach 70. zakupił nawet wykrywacz metali by po okolicy szukać śladów zguby. Na koniec swej służby duszpasterskiej w 1999 roku zwołał mieszkańców ze sprzętem i rozpoczęli wielkie kopanie. Wykrywacze z każdym metrem zaczynały coraz bardziej wariować. Pompy strażackie pompowały wodę z wykopu. Niestety nie przywiązano wagi do zabezpieczenia brzegów dołu, który był już bardzo głęboki i 8-metrowy wykop zapadł się wypełniając ponownie piachem i wodą. Wtedy sobie odpuszczono. Ksiądz wyjechał do domu spokojnej starości w Kielcach, a o dzwonach sprawa ucichła, aż do czasu, gdy zainteresował się nią na nowo Krzysztof Staszczyk.

WARTO SPRAWDZIĆ

- Historia jest o tyle ciekawa, że nie pozwolimy o niej zapomnieć. Chcemy podjąć próbę zlokalizowania i wydobycia tych bezcennych dla mieszkańców i kościoła dzwonów. Mieszkańcy Januszewic i okolicznych wiosek cały czas wierzą, że cud może się zdarzyć i zaginione dzwony kiedyś wrócą na swoje miejsce - mówią eksploratorzy. - Gdyby znaleziono te dzwony, to sensacja byłaby ogromna. Wróciłyby do naszej parafii, gdzie czeka na nie miejsce - dodaje proboszcz Januszewic, ksiądz Piotr Zagała. - Legenda ożyła i warto ją sprawdzić - cieszy się też wójt gminy Kluczewsko Kazimierz Nowak. Przypomnijmy, że latem poznaliśmy nowe, sensacyjne fakty dotyczące lokalizacji januszewickich dzwonów. Jeden z mieszkańców Kluczewska przyznał się, że dotykał ponoć pod wodą popękanej krawędzi dzwona, gdy nurkował w starorzeczu kilkanaście lat temu.

Ciekawe materiały źródłowe o historii samego kościoła od XIV do XIX wieku, które spisał organista Czesław Toborek, ma jego 78-letni chrzestny Marian Bałaziński z Januszewic, którego rodzina opiekowała się świątynią w latach 1812-1959, gdy parafia została przeniesiona do Kluczewska. - Nikt tego nie wie, gdzie są utopione dzwony. Mówi się o "zimnym dole”. Moja babcia i prababcia opowiadały, że jak przenosili parafię do Kluczewska, wzięli na wóz trzy dzwony, które ciągnęły woły. Gdy przejeżdżali przez rzekę, wóz się przekręcił i dzwony wpadły do wody i się utopiły. Dwóch nie mogli znaleźć, ale trzeci dowieźli do Kluczewska. W czasie II wojny światowej Niemcy pewnie go zabrali i przetopili - opowiada pan Marian i ostrzega poszukiwaczy, żeby uważali, bo w jednym ze starorzeczy partyzanci utopili po wojnie wóz pełen skrzynek z granatami.

GDZIE KOŃCZY SIĘ HISTORIA...

W XVIII wieku właścicielem Kluczewska był biskup krakowski Feliks Paweł Turski, ostatni tytularny książę siewierski na biskupstwie krakowskim, który bardzo upodobał sobie Kluczewsko by tam odpoczywać. Była to dość znana i barwna postać. Poseł Sejmu Wielkiego. Właściciel pałacu w Warszawie i rezydencji w Siewierzu i Krakowie. Dworek w Kluczewsku często odwiedzał latem. W swoim majątku gościł między innymi króla szwedzkiego Karola XII. Biskup Turski był bardzo pobożny. Niestety najbliższy kościół znajdował się dopiero w pobliskich Januszewicach. Kluczewski dziedzic - Ksawery Turski po rozmowie ze swym wujem Feliksem Pawłem postanowił wybudować nowy kościół bliżej, zaraz przy swoim majątku. W 1796 roku dla realizacji tego projektu przybyli do Kluczewska księża - nominaci arcybiskupa gnieźnieńskiego Ignacego Krasickiego. Ostatnim proboszczem Januszewic, a zarazem "budowniczym” kościoła dla nowej parafii w Kluczewsku był Franciszek Salezy Wolski. Rozpoczęcie budowy nowego kościoła przypadło na rok 1797, ale ze względu na kłopoty finansowe budowa zaczęła się wydłużać w czasie. Po ponad 15 latach budowy postanowiono oszczędzić na wyposażeniu. Podjęto decyzję o przejęciu wyposażenia z pobliskiego kościoła w Januszewicach. W 1812 roku prace nabrały tempa. Tego samego roku odbyła się słynna przeprowadzka przez rzekę Czarną…

...ZACZYNA SIĘ LEGENDA

Pracownicy dworu z Kluczewska zabrali na wóz trzy dzwony brązowe i inne kościelne rzeczy. Dzwony miały być umieszczone na nowej dzwonnicy w Kluczewsku. Gdy zaprzęg przejeżdżał przez rzekę Czarną między Januszewicami a Jakubowicami, doszło do dziwnego zdarzenia. Według jednej wersji, wóz z dzwonami nagle zapadł się pod wodę, według innej relacji - woźnica nie trafił na wskazany przez chłopów przejazd (bród) i wjechał w głęboki dół. Byli też tacy, co mówili, że sam diabeł utopił dzwony. Nic dziwnego, że ludzie bali się tego miejsca i na kilometr omijali je szerokim łukiem, bo sądzili, że tu czyha czart. Wracając do tego zdarzenia, pracowników dworu bardzo zdziwił fakt, że woda całkowicie zakryła duże dzwony, chociaż wcześniej sięgała ledwo do kolan. Weszli do rzeki, żeby je odnaleźć, ale nie było po nich śladu. Zupełnie jakby wszystko zapadło się pod ziemię. Nie mogli uwierzyć własnym oczom w to, co się stało. W materiałach źródłowych widnieje taki oto opis przeprowadzki z Januszewic do Kluczewska: "Na pierwszy rzut idą piękne dzwony. Każdy z imienia nazwany z ogromną dbałością na wóz układany i dość solidnie mocowany. Czeka ich przeprawa przez rzeką, która lubi kilka razy w roku zmienić swe koryto. Bród wskazują chłopi z Januszewic. Wszystko idzie gładko do momentu przeprawy. Nagle wóz pod swym ciężarem niczym jak w Biblii o apokalipsie, co ksiądz na ołtarzu krzyczał, wraz z końmi otchłań rzeki wsysać je zaczęła. Młody woźnica, ten od nowego pana jedynie nie klęczał i modlił się w rozpaczy. Wskoczył z nożem do wody i odciął konie od wozu, który po zdrowaśce zniknął całkowicie pod wodą. Z nim zniknęły dzwony. Postanowiono odpuścić temat na kilka dni, nim rzeka zmniejszy swój nurt. Niestety dzwonów już nie znaleźli. Po kilku dniach przyjechano ponownie pod stary kościół by drobiazgi przewozić. Wrzucono duży krzyż pielgrzymi z figurką Jezuska. Lament przy tym był okropny. Stare baby łkały, że to już koniec świata jak tak ich kościół parcelują i że już nikt ich w opiece mieć nie będzie. Tym razem okrężną drogą do nowego kościoła zwieźli. Ustawili na nowym miejscu i odetchnęli z ulgą. Nazajutrz raban się we wsi podniósł, że ktoś całe przywiezione sprzęty wraz z krzyżem ukradł. Przeszukali okolicę i okazało się, że wszystko z powrotem w starym kościele stoi. Znowu zwieźli wszystko na nowe miejsce, solidnie montując. Tym razem stawiając wartę, aby złodzieja złapać. I cud się stał. Rano, znowu wszystko na starym miejscu stało. Tym razem, po przywiezieniu kolejny raz do nowej siedziby sam Pan na warcie stanął. Cud kolejny. Rano znowu na starym miejscu stało. Pan odpuścił i nowe sprzęta i dzwony zakupił. Stary kościół przetrwał do dzisiaj, ze starym krzyżem, ale już dzwony same do niego nie wróciły”.

http://www.echodnia.eu/apps/pbcs.dll/ar ... /587971216
http://ww6.tvp.pl/1496,20090919931382.strona
http://www.radio.kielce.pl/page,,Poszuk ... 3dbfe.html
http://ww6.tvp.pl/6745,20090919931394.strona
http://miasta.gazeta.pl/kielce/1,35255, ... gn=4815182
WWW.BELDONEK.PL

Fenicjanie wynaleźli pieniądze.
Raz - nie sztuka.
My musimy stale je wynajdywać.

Weteryna
Indiana Jones
Indiana Jones
Posty: 726
Rejestracja: sob wrz 08, 2007 0:00
Lokalizacja: במיטה עם בח
Kontakt:

Post autor: Weteryna » wt wrz 29, 2009 20:38

Aby było to bardziej czytelne zacznę w nowym poście.
Zapraszamy wszystkich w dniach 3 i 4 października 2009 do Januszewic (powiat Włoszczowa, gmina Kluczewsko).
O godzinie 9:30 (oficjalnie o 10:00) przy kościele w Januszewicach odbędzie się oficjalne rozpoczęcie akcji poszukiwawczej.
Przejedziemy na teren całej akcji. Niestety lista uczestników, jak wspomniał już wcześniej Stangret, jest zamknięta (ograniczona ilość miejsc noclegowych) ale zapraszamy wszystkich do kibicowania.
Pozdrawiam i liczę, że będziecie trzymać kciuki za pomyślne rezultaty.
WWW.BELDONEK.PL

Fenicjanie wynaleźli pieniądze.
Raz - nie sztuka.
My musimy stale je wynajdywać.

Awatar użytkownika
resty
Mistrz Łopaty
Mistrz Łopaty
Posty: 139
Rejestracja: sob lut 04, 2006 1:00
Lokalizacja: ŁÓDŹ
Kontakt:

Post autor: resty » wt wrz 29, 2009 20:46

Weteryna , jeśli dasz dostęp do prądu to przyjadę ze swoją "sypialnią" tak że nie ma dla mnie problemu noclegowego:) :lol:

Weteryna
Indiana Jones
Indiana Jones
Posty: 726
Rejestracja: sob wrz 08, 2007 0:00
Lokalizacja: במיטה עם בח
Kontakt:

Post autor: Weteryna » pt paź 02, 2009 3:29

Poszukiwanie dzwonów zatopionych w 1812 r. w Czarnej koło Januszewic
Kluby miłośników eksploracji z Będzina i Londynu podejmą w sobotę próbę odnalezienia i wydobycia trzech dzwonów kościelnych, zatopionych w 1812 roku w rzece Czarnej, podczas ich transportu z Januszewic do Kluczewska (Świętokrzyskie) - zapowiada współorganizator przedsięwzięcia Adam Ochwanowski.
Członkowie Polskiego Towarzystwa Badań Historycznych w Będzinie oraz Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej w Londynie przygotowali do użycia w akcji poszukiwawczej nowoczesny sprzęt pomiarowy, wykrywacze anomalii powierzchniowej, magnetometry i detektory metalu, a także inne urządzenia oraz doświadczoną ekipę eksploratorów - powiedział PAP Ochwanowski.

Historia o zaginionych dzwonach z Januszewic żyje od kilku pokoleń w ustnych przekazach okolicznych mieszkańców. Zgodnie z nią, gdy pod koniec XVIII wieku pobożny biskup krakowski Feliks Paweł Turski (1726-1800) przekazał wieś Kluczewsko - ulubione miejsce swego letniego wypoczynku - w dziedzictwo bliskiemu krewnemu Xaweremu Turskiemu, ten postanowił wybudować przy majątku kościół.
Budowa ruszyła w 1797 r., ale z powodu problemów finansowych postępowała powoli. Po upływie 15 lat postanowiono oszczędzić na wyposażeniu nowej świątyni i przejąć je ze starego, podupadłego kościoła w Januszewicach. Na pierwszy rzut poszły dzwony. W trakcie przeprawy przez rzekę Czarną, która często lubi zmieniać koryto, w miejscu uznanym za bród, niespodziewanie zniknęły one z furmanką pod wodą. W ostatniej chwili uszedł z życiem konny zaprzęg.

Zaintrygowany opowieściami parafian o zatonięciu wozu z dzwonami proboszcz januszewicki ks. Marian Janiczko podjął kwerendę archiwów kościelnych i w gnieźnieńskim rejestrze zaginionych dóbr kościelnych znalazł pod rokiem 1812 wzmiankę potwierdzającą fakt utraty dzwonów z Januszewic.

Przez wiele lat ks. Janiczko starał się ustalić miejsce zatopienia dzwonów i w tym celu zakupił nawet wykrywacz metali. Kierując się jego wskazaniami, przed dziesięcioma laty przystąpiono do eksploracji fragmentu starorzecza Czarnej, jednak z powodu niewystarczającego zabezpieczenia ośmiometrowego wykopu, jego brzegi obsunęły się i dół ponownie zapełnił się piachem z wodą. Ks. Janiczko zamieszkał wkrótce w domu księży emerytów i dalszych poszukiwań dzwonów zaniechano.

Piotr Majczak z Polskiego Towarzystwa Badań Historycznych w Będzinie i Rafał Osiecki z Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej w Londynie mają nadzieję, że podczas blisko 40-osobowej, sobotniej wyprawy nad Czarną odbiorą rzece pochłonięty przez nią skarb.(PAP)

http://wyborcza.pl/1,91446,7101809,Posz ... arnej.html
WWW.BELDONEK.PL

Fenicjanie wynaleźli pieniądze.
Raz - nie sztuka.
My musimy stale je wynajdywać.

Weteryna
Indiana Jones
Indiana Jones
Posty: 726
Rejestracja: sob wrz 08, 2007 0:00
Lokalizacja: במיטה עם בח
Kontakt:

Post autor: Weteryna » pt paź 02, 2009 3:32

Januszewice: międzynarodowe poszukiwania dzwonów, które zatonęły w 1812 r.
Blisko 40-osobowa międzynarodowa ekipa poszukiwaczy i naukowców z Londynu i wielu miast polskich rozpocznie 2 października poszukiwania zatopionych prawie 200 lat temu w rzece Czarnej dzwonów kościelnych. Przygotowania trwały od roku. Do akcji zostanie wykorzystany nowoczesny, wart około 1 mln euro, sprzęt eksploracyjny i saperski oraz helikopter.

Przez trzy dni zespół poszukiwawczy Polskiego Klubu Eksploracji Historycznej w Londynie i polskiego Towarzystwa Badań Historycznych w Będzinie będą próbować znaleźć zatopione dzwony, które zaginęły podczas transportu z Januszewic do kościoła w Kluczewsku.
Główne poszukiwania poprzedzi w sobotę 3 października uroczyste nabożeństwo o godz. 9.30 w januszewickim kościele z udziałem bp. Mariana Florczyka - biskupa pomocniczego diecezji kieleckiej oraz przedstawicieli władz województwa świętokrzyskiego, powiatu włoszczowskiego i gminy Kluczewsko.

,,Podczas zeszłorocznego XXV Międzynarodowego Zlotu Miłośników Eksploracji, który odbył się w Chrobrzu, zgłosili się do nas mieszkańcy gminy Kluczewsko i opowiedzieli nam niesamowitą, mającą blisko 200 lat, historię o zaginionych dzwonach z kościoła w Januszewicach. Jesteśmy grupą ludzi, dla których zamiłowanie do historii i chęć odkrywania jej tajemnic stanowi po części sens życia" - powiedział KAI Piotr Majczak z Polskiego Towarzystwa Badań Historycznych w Będzinie.

,,Przekaz ten nabrał bardziej realnego wymiaru, kiedy okazało się, że poprzedni proboszcz parafii w Januszewicach, zapalony historyk i poszukiwacz, ks. Marian Janiczko dotarł w Archiwum Gnieźnieńskim do dokumentów mówiących o utraconych w tamtej okolicy dobrach kościelnych w postaci dzwonów" - dodał Majczak.

Poszukiwacze dysponują nowoczesnym sprzętem pomiarowym, wykrywaczami anomalii powierzchniowej, magnetometrami, detektorami metalu i doświadczoną ekipą. Odkrywcy będą mieli także wsparcie saperskie, gdyż ustalono, że w czasie II wojny światowej Niemcy zrzucili w ten rejon mnóstwo amunicji. Prace będą nadzorowane przez archeologów i Świętokrzyskiego Konserwatora Zabytków.

W 1812 r. rozpoczęto transport dzwonów z Januszewic do wybudowanego wówczas kościoła w Kluczewsku. Podczas przeprawy przez rzekę Czarną wóz z trzema dzwonami asekurowany przez licznych mieszkańców obu wsi nagle zapadł się pod wodę. Woźnica zdążył tylko uratować konie.
http://wyborcza.pl/1,91446,7101495,Janu ... onow_.html
WWW.BELDONEK.PL

Fenicjanie wynaleźli pieniądze.
Raz - nie sztuka.
My musimy stale je wynajdywać.

szaskal
Indiana Jones
Indiana Jones
Posty: 527
Rejestracja: wt lut 27, 2007 1:00
Lokalizacja: POLSKA
Kontakt:

Post autor: szaskal » sob paź 03, 2009 12:40

Czekamy na foto - relacjon :)))

Awatar użytkownika
Landminer
Poszukiwacz
Poszukiwacz
Posty: 6
Rejestracja: pt kwie 04, 2003 0:00
Lokalizacja: KRAKÓW
Kontakt:

Post autor: Landminer » pn paź 05, 2009 14:46

Galerie powinny się za moment ukazać. Większą relację myślę, że postaramy się zamieścić w najbliższym wydaniu naszej gazety.
W skrócie powiem, że było fantastycznie. Kupa dobrej zabawy i dreszczu emocji. Władze i ludność miejscowa zaskoczyły nas uprzejmością i ciepłym przyjęciem. Starali się jak mogli, żebyśmy byli zadowoleni. Jajecznica w sobotę na śniadanie - przepyszna (może lekko przesolona :D). O miejscowej wodzie "oligoceńskiej" (mającej z 70 wolt) którą nas raczono też trudno zapomnieć :D
Ciężko coś napisać na biegu - za dużo wrażeń, ale muszę stwierdzić, że jeszcze nie widziałem akcji z takim nagromadzeniem sprzętu fachowego i z tak dobrą logistyką, która notabene była organizowana "w locie".
W sercu zapadła mi na pewno grupa płetwonurków, którzy na każde rządanie wskakiwali do wody - zmarznięty "Habibi" ubierający w nocy po raz kolejny mokrą, zimną piankę, podtrzymywał wszystkich na duchu.
Emocje sięgnęły szczytu w sobotni wieczór - sygnał w korycie rzeki postawił wszystkich na nogi. Ludzie miejscowi tłumnie nam kibicujący nawet modlili się na brzegu.
Trudno mi powiedzieć w tym momencie jakie będą dalsze losy akcji, bo polegliśmy na polu walki z przyrodą. Są do sprawdzenia jeszcze sygnały, niestety przy użyciu zaawansowanego sprzętu do odpompowywania napływającej do wykopów wody. Tutaj myslę, że więcej napisze Piotr "Weteryna" który siedział wczoraj do końca, gdy my z Muzzym, Krukiem i Liściem jechaliśmy do domu.
Grzegorz Franczyk "Landminer"

GG 5601921

Awatar użytkownika
Pit2122
Poszukiwacz
Poszukiwacz
Posty: 3
Rejestracja: pn wrz 28, 2009 0:00

Warto było!!!

Post autor: Pit2122 » wt paź 06, 2009 10:27

Osobiscie byłem tam jako kibic i bardzo tego żałuję!
Super by było gdyby ktoś dodał jakieś fotki gdyż strasznie ich brakuje.
Jak sie domyslam to nie koniec poszukiwań i jeżeli będą to napewno będę kibicował a najlepiej chętnie pomogę.

f35jsf
Poszukiwacz
Poszukiwacz
Posty: 6
Rejestracja: pn paź 05, 2009 0:00
Lokalizacja: świętokrzyskie

Post autor: f35jsf » wt paź 06, 2009 11:07

No właśnie gdzie są fotki. Było biliard ludzi z aparatami i nic :P

Ja jadąc w niedzielę na akcję popełniłem kilka fotek:


Wiatrak w Krasocinie
Obrazek

Obrazek

Obrazek

A to już lasy w pobliżu Januszewic:

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

No i łęg, gdzie za kilka godzin będą rozgrywały się dantejskie sceny :-> :

Obrazek

Obrazek

Obrazek


Z samej akcji nie mam bo w zasadzie nie było czemu robić zdjęć... :P
He he żartuję oczywiście nie było czasu robić zdjęć. 8)
No i jest jeden pozytyw - przetestowałem szwedzkie gnojówki w warunkach ultra bojowych :D


Pozdrawiam.

Weteryna
Indiana Jones
Indiana Jones
Posty: 726
Rejestracja: sob wrz 08, 2007 0:00
Lokalizacja: במיטה עם בח
Kontakt:

Post autor: Weteryna » wt paź 06, 2009 11:32

Witam Wszystkich
Dziękuję Wszystkim uczestnikom (tym aktywnym i biernym) pierwszego etapu projektu.
Wg naszych planów chcieliśmy zweryfikować wskazania mieszkańców.
Wskazane miejsca sprzęt zweryfikował i niestety nie potwierdził przekazów. Zaskoczyła nas geologia. Ogromne w terenie płytkie pokłady rudy darniowej świetnie zakłócały ,,głęboki'' sprzęt.
Jedyny ,apsmak' mam, że nie doceniłem od początku p.Wojtka- szefa koparek. Kierując się osobą sołtysa - pozer i oszołom wszystkich zaszufladkowałem - a to był poważny błąd.
Teraz planujemy cichy powrót i wg już innych kryteriów prześwietlić teren.

Zdjęcia znajdą się w galerii po najbliższym weekendzie
WWW.BELDONEK.PL

Fenicjanie wynaleźli pieniądze.
Raz - nie sztuka.
My musimy stale je wynajdywać.

Awatar użytkownika
vanos83
Poszukiwacz
Poszukiwacz
Posty: 5
Rejestracja: wt paź 06, 2009 0:00

Post autor: vanos83 » wt paź 06, 2009 15:18

Slyszalem ze zrodel nieoficjalnych, ze podobno natrafiono na cos. Slyszalem od mieszkancow, ze mieli 3 miejsca oddalone od siebie o kila metrow, gdzie moga te dzwony sie znajdowac. Slyszalem tez, ze podobno tam gdzie kopano, to na 100% jest dzwon, ale nei szlo sie do niego dokopac. 2 kolejne miejsca znajdowaly sie 2-4 metrow od tego gdzie kopano, w tym jedno z tych miejsc bylo bezposrednio w rzece.

Weteryna
Indiana Jones
Indiana Jones
Posty: 726
Rejestracja: sob wrz 08, 2007 0:00
Lokalizacja: במיטה עם בח
Kontakt:

Post autor: Weteryna » wt paź 06, 2009 18:01

A ja słyszałem że...
Spokojnie z tymi rewelacjami.
-rzeka - potężne złoże rudy - sprawdzone
- 2-4m od ,tego' też mieliśmy taki sygnał od jednego z mieszkańców. Do mnie on dotarł przy nocnych poszukiwaniach i obiecał się zgłosić rano. Niestety już w niedzielę się nie pojawił

Parę zdjęć na początek ( Basi i Muzzy'ego)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
WWW.BELDONEK.PL

Fenicjanie wynaleźli pieniądze.
Raz - nie sztuka.
My musimy stale je wynajdywać.

ODPOWIEDZ