Terrorysta z Sosnowca mógł zmienić losy świata

Historia, którą jeszcze pamiętamy

Moderator: jedrek

Terrorysta z Sosnowca mógł zmienić losy świata

Postautor: Mario Z » pn lis 09, 2009 8:23

Gdyby nie chwila wahania młodego elektryka z Sosnowca-Zagórza, historia Polski i świata mogłaby potoczyć się w nieprzewidzianym kierunku. O człowieku, który chciał zabić Chruszczowa i Gomułkę pisze Grażyna Kuźnik Pół wieku temu moment dzielił przywódcę Związku Radzieckiego, Niktę Chruszczowa i I sekretarza KC PZPR, Władysława Gomułkę, od śmierci w zamachu. Zginęliby od bomby w robotniczej dzielnicy Czerwonego Zagłębia. Dla władzy było to tak niepojęte, że Gomułka nigdy nie ujawnił radzieckim towarzyszom prawdy o tym ataku. Była zresztą gorsza od tego, co Gomułka mógł sobie wyobrazić. W Zagórzu działał prawdziwy terrorysta; jedna z najmniej znanych, ale najbardziej intrygujących postaci w historii PRL.

Uzdolniony technicznie konstruktor bomb, zdesperowany, całkowicie oddany swojej idei i świetnie wtopiony w środowisko. Przygotował w tajemnicy aż sześć zamachów. Na zewnątrz zwykły trzydziestolatek. Był w armii, dostał odznakę wzorowego żołnierza. Żył raczej samotnie, ale miał kolegów. Daliby sobie rękę uciąć, że Staszek nie miesza się w politykę.

- Lubiłem go. Nigdy z nami nie rozmawiał o polityce i bombach, gadaliśmy o sporcie, piłce nożnej. Przychodził do klubu sportowego, bo był kibicem, jak ja. Wysportowany, nieźle ubrany, nosił czarną, skórzaną kurtkę, dobrze wyglądał - wspomina Tadeusz Jędrzejec, młodszy kolega Jarosa z Zagórza.

Ta znajomość wpłynęła na jego życie; on również był podejrzany o współudział w zamachach. A to groziło najwyższą karą.

Ściśle tajne

15 lipca 1959 roku Sosnowiec cieszył się na widowisko, jakim był przejazd Chruszczowa i Gomułki przez ulice miasta.

- Zagórze nie było wcale wrogo nastawione, ludzie chcieli żyć w spokoju. To była po prostu atrakcja, wyszły tłumy na powitanie - opowiada Jędrzejec.

Chruszczow był wtedy w trudnej sytuacji. Zwolennik ostrożnej odwilży, w ZSRR znalazł się na celowniku stalinowców, którzy niedawno chcieli go pozbawić władzy. Jeszcze miał przed sobą słynne walenie butem w ONZ. Czuł się zagrożony i Gomułka wiedział, że gdyby doniósł mu o bombie, sam mógłby zostać oskarżony o zmowę.

Ale tego dnia nikt nie czekał na niespodzianki. Trasę i godziny przejazdu oficjeli dokładnie podała lokalna prasa. Naród był przecież z partią, partia z narodem.

Kolumna na chwilę miała zatrzymać się w Zagórzu przy posterunku MO, około godz. 14. 30, przy ul. Armii Czerwonej. Gdyby ochrona wiedziała, że w pobliżu mieszka Stanisław Jaros... Poprzedniej nocy bez kłopotów powiesił bombę na drzewie tuż pod nosem milicji. W gałęziach spokojnie leżało dziesięć kilogramów materiałów wybuchowych, ponadto zapalnik prochowy i lont. Dotarliśmy do akt milicyjnych, opisujących to, co się później stało: "Katowice, 17 lipiec 1959 roku. Ściśle tajne. Plan wstępnych czynności agenturalno-śledczych do sprawy "Ukryty". W odległości około 100 metrów od posterunku MO nastąpiła eksplozja ładunku materiału wybuchowego, umieszczonego w koronie drzewa znajdującego się obok dwóch słupów wysokiego napięcia."

- Byłem w pobliżu tego miejsca. Pamiętam huk detonacji, wstrząsnęło całym Zagórzem, to był szok. Ale delegacji nic się nie stało - dodaje Jędrzejec.

Kawalkada nie była punktualna. A może, jak zeznał Jaros, to on w ostatnim momencie zawahał się przed odpaleniem lontu, bo Chruszczow i Gomułka zbyt gęsto byli otoczeni przez tłum? Bomba jednak wybuchła, kilka osób odniosło lekkie rany.

Na miejscu znaleziono zegarek. Podłożył go sam Jaros, żeby zmylić trop milicji; bomba nie była zegarowa. Odpalił ją zdalnie, z odległości kilometra. Milicja nie miała wątpliwości, że doszło do profesjonalnie przygotowanego zamachu bombowego. Ale kto mógł podłożyć bombę? Jedyną szansą dla MO był trop, który podjął pies. Poprowadził funkcjonariuszy do mieszkania młodej dziewczyny, zatrudnionej w kopalni Mortimer. Była tam odpowiedzialna za górnicze identyfikatory. Uznano, że działa w jakiejś organizacji politycznej.

Miała pecha. Jak później się okazało, w dniu zamachu przestraszyła się na ulicy wilczura, zaczęła biec, a on ruszył jej śladem. Milicja w jej mieszkaniu znalazła drut, podobny do tego, który znajdował się w bombie. Została aresztowana. Śledztwo było okrutne. Młoda kobieta tylko tyle mogła powiedzieć, że wzięła kawałek sznura z podłogi w kopalni, bo chciała na nim wieszać pranie. Ale pochodziła z rodziny o tradycjach niepodłegłościowych. Zanim ją wypuszczono, było bicie, zimne prysznice, głodówki. Mimo represji, żadnych dowodów na jej udział w zamachu nie znaleziono. Śledztwo stanęło w miejscu.

Odpalamy drugą bombę

Kiedy w Zagórzu doszło do drugiego zamachu na Gomułkę, sprawa stała się priorytetowa. Milicja dostała nakaz, żeby skończyć z polityką, nie aresztować kobiet i nieletnich. Profesjonalna ekipa działała przez całą dobę. Bombę wykonał ktoś, kto biegle znał się na ładunkach wybuchowych, mieszkał w Zagórzu, był groźnym przeciwnikiem. I takich ludzi, mężczyzn o wykształceniu technicznym, należało szukać. Druga bomba wybuchła 3 grudnia 1961 roku na ulicy Krakowskiej, obok kopalni Porąbka, którą odwiedziła właśnie delegacja z Władysławem Gomułką i Edwardem Gierkiem. Kolumna zdążyła odjechać, gdy nastąpił wybuch. I tym razem dygnitarzom nic się nie stało. Tadeusz Jędrzejec był w gronie 20 pracowników kopalni witających Gomułkę, gdy jeden z kolegów, zanim doszło do wybuchu, rzucił żart: "To kiedy odpalamy drugą bombę?" - Słyszeli nas dziennikarze idący za nami. I kiedy naprawdę bomba wybuchła, a tąpnęło strasznie, byliśmy na widelcu - przyznaje Jędrzejec.

Wybuch był gorszy niż poprzedni. Wyleciały szyby, lała się krew, byli ranni. Tadeusz Jędrzejec nigdy nie zapomni, jak wyciągał nieprzytomną dziewczynę spod gruzów.

Miał wtedy 18 lat, ona 13. Dzisiaj bardzo chciałby ją odnaleźć. Nie mógł jej towarzyszyć; musiał uciekać, gdy przyjechała ciężarówka uzbrojonych milicjantów. I tak go dopadli. - Przesłuchiwano nas wszystkich, około 80 osób. Jarosa również. Mnie wypuszczono, ale miałem "plaster" z UB. Typowo ubrany mężczyzna, w kapeluszu, długim płaszczu, czekał na mnie pod szkołą górniczą, pod domem, chodził za mną wszędzie, gdzie poszedłem. Oni naprawdę wzięli się do roboty - opowiada Jędrzejec.

Wyrok śmierci

Stanisław Jaros wpadł przez charakterystyczny obcinacz do przewodu. Biegły stwierdził, że właśnie takim posługiwano się przy konstrukcji bomby. Ruszyły drobiazgowe rewizje w domach podejrzanych, w końcu w jednym z mieszkań właśnie taki znaleziono. Były to narzędzia Jarosa.

Nie od razu się przyznał. Kiedy mu było już wszystko jedno, opowiadał o innych bombach, które przygotował.

Milicja nie życzyła sobie, żeby Jaros stał się bohaterem, który mógł zgładzić kogoś tak wszechwładnego, jak przywódca Związku Radzieckiego. Jego zeznania zaginęły.

Wersja milicji była taka, że Jaros był po prostu piromanem. W latach 1949-1953 wysadził koparkę i skrzynię połączeń semaforowych, słup wysokiego napięcia, w dniu śmierci Stalina transformator kopalni, później stację benzynową CPN.

- Wciąż zastanawiam się, dlaczego Stasiek to robił. Chyba nie mógł się odnaleźć w tym świecie - zamyśla się Jędrzejec.

Wyrok śmierci zapadł 1 stycznia 1963 roku przy drzwiach zamkniętych Sądu Wojewódzkiego w Katowicach.

Rada Państwa odmówiła mu prawa łaski. Jaros został stracony cztery dni później.

Grażyna Kuźnik

źródło: POLSKA Dziennik Zachodni


http://www.zaglebie.info/zaglebie,-terr ... iata,11935
Boże, strzeż mnie od przyjaciół. Z wrogami poradzę sobie sam.
Mario Z
Indiana Jones
Indiana Jones
 
Posty: 1105
Rejestracja: wt paź 25, 2005 0:00

ŚP.Stanisław Jaros

Postautor: emeryt » czw lis 12, 2009 23:28

Od dzisiaj będę zapalał znicz w Twojej intencji i tych bohaterów ,o których
mało kto dzisiaj pamięta.
PS.Do autorki . Jego działalność patriotyczna to dowód na to,że HISTORIĘ tworzą jednostki ,często osamotnione w swoim poświęceniu dla Ojczyzny.Dobrze byłoby,gdyby Pani post znalazł się w którymś z pism o
zasięgu ogólnokrajowym w rocznicę 13 XII.Jeżeli Pani pozwoli,postaram się
w Jej imieniu zamieścić ten test w naszej lokalnej gazecie. Pozdrawiam serdecznie i powodzenia.
Awatar użytkownika
emeryt
Poszukiwacz
Poszukiwacz
 
Posty: 24
Rejestracja: pt paź 16, 2009 0:00


Wróć do Czas PRL

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

cron